Blog o odżywianiu w chorobie Hashimoto – Paleo, Protokół Autoimmunologiczny
sobota Sierpień 19th 2017

Archiwa

Facebook

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 524848
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 356

Poskromić-Hashimoto-logo1.jpg

Targ-smaku1.jpg

Alergis.jpg

Wspieram-to1.jpg

genis.png

Moje przepisy znajdziecie tu

Zyj-naturalnie1.jpg

Uzdrawiający bulion

Ponad cztery lata temu zostało zdiagnozowane u mnie hashimoto. Od tamtej pory zaczęłam dbać o to co jem. Najpierw odżywiałam się zdrowo dla zdrowych ludzi, czyli kasze, pełnoziarniste makarony i pieczywo, sery, twarogi, jogurty, ryby i dużo warzyw, również strączkowych.

Potem okazało się, że hashimoto karmi się laktozą, kazeiną i glutenem, więc szybko wykluczyłam te produkty. Z braku białka, automatycznie zaczęłam jeść ryby. I faktycznie nastąpiła kolosalna zmiana. Jednak po półtora roku nadal nie było idealnie i problemy z pamięcią, koncentracją i brain fog, a także z jelitami nie odpuszczały.

Postanowiłam zaryzykować z dietą paleo tyle, że bez mięsa. I niby było lepiej, bo miałam więcej energii i problemy z pamięcią, koncentracją i nauką właściwie minęły, ale jelita dalej dawały o sobie znać. Wysnułam wniosek, że mam cieknące jelito (z ang. leaky gut, intestinal permeability), ponieważ kolejne wykluczenia nie pomagały. Tak więc musiałam się na poważnie wziąć za uszczelnianie. Tym bardziej, że jeżeli jest choroba autoimmunologiczna, to zawsze jest też cieknące jelito. 

Jak widać nie wszystko jest dla wszystkich i nie ma jednej diety dla osób z chorobami autoimmunologicznymi. Jest wyznaczony kierunek – bezglutenowy, beznabiałowy i bezcukrowy, ale wszyscy jesteśmy różni i różnie reagujemy, więc dieta powinna być indywidualnie dostosowana.

Zaczęłam więc… od bulionów. Tak, właśnie od sławnych bulionów (nie rosołów), które pojawiają się właściwie we wszystkich wskazaniach dietetycznych, od diety SCD, poprzez dietę GAPS i inne. Kilka lat temu moja mama dostała zalecenie picia bulionów ze względu na stany zapalne w jelitach. I wiecie co? Pomogły:) Tak więc po siedmiu latach nie jedzenia mięsa zaczęłam pić buliony gotowane na kościach i mięsie.

Zaczęło mi się poprawiać. Na brzuchu zrobiło mi się lżej, tak ciepło, miło i gładko:) Potrafię też dłużej wytrzymywać bez jedzenia, co było dla mnie ogromnym wybawieniem, ponieważ wcześniej wytrzymywałam max 3-4 godziny i ciągle myślałam o jedzeniu przez rozszalałą insulinę. Bywały dni, że jadłam co 2 godziny, nawet po 7 posiłków dziennie. Co za ulga, że mam to już za sobą:) Wzdęcia zmniejszyły się. Ale nie była to dla mnie łatwa decyzja. Nie jadłam mięsa ze względów światopoglądowych. Nie chciałam i dalej nie chcę wspierać nieetycznych i niehumanitarnych hodowli, które okupione są potwornym cierpieniem zwierząt.

Dojrzewałam do tej decyzji przez dwa miesiące. Naprawdę dużo mnie kosztowała, nawet śniły mi się koszmary. Tłumaczyłam sobie, że przecież to moje lekarstwo, że w każdej właściwie kulturze spożywane jest mięso, że ludzie od samego początku je jedli. Mój mąż Leszek próbował mnie przekonać, że gdybyśmy umarli to nasze dwa koty i tak by nas zjadły;) W końcu albo zdrowie, albo ideologia. Pomógł mi przykład Świadków Jehowych, którym wiara nie pozwala na przeprowadzenie transfuzji krwi. Nota bene od zawsze było to dla mnie niezrozumiałe, żeby religia zabraniała ratowania życia. Więc i ja stanęłam przed swoją próbą przekonań. I wybrałam swoje zdrowie.

Jak przygotować bulion? Przepis podstawowy

Potrzebujesz:

  • 1 kg kości najlepiej z dużą ilością chrząstek (np. kręgosłupy, najlepiej ze szpikiem kostnym) wołowych, baranich, cielęcych ze sprawdzonego źródła, najlepiej od zwierząt wolnych, które żywią się trawą
  • 5-6 litrów wody, najlepiej przefiltrowanej
  • 2 łyżki soku z cytryny lub octu jabłkowego niefiltrowanego (możesz go kupić w Rossmannie)
  • Ewentualnie możesz dodać przyprawy, ja obecnie używam tylko soli himalajskiej i to na koniec, bo stosuję dietę eliminacyjno-rotacyjną i nie chcę mieszać zbyt wielu składników, aby móc zidentyfikować co jeszcze mi szkodzi

Dodatkowo (jeszcze przed dietą) używałam:

  • 3 listki laurowe
  • Kilka ziaren ziela angielskiego
  • Łyżeczka kurkumy
  • Łyżeczka lubczyku suszonego
  • 1 cm imbiru
  • 3 rozgniecione ząbki czosnku
  • Sól himalajska na koniec
  • Ewentualnie kilka ziarenek pieprzu, jeżeli nie masz dużych problemów z jelitami

Możesz też dodać warzywa typowo rosołowe, jeżeli lubisz. Ale gotuj jest 2-3 godziny, bo się rozpadłą.

Przygotowanie:

  1. Włóż do garnka kości i zalej zimną wodą. Kiedy woda zacznie wrzeć gotuj je jeszcze 5 minut
  2. Następnie zdejmij garnek z gazu i wylej wodę z gotowania, umyj kości pod bieżącą wodą i garnek
  3. Ponownie włóż kości do garnka, zalej wodą, dodaj przyprawy i sok z cytryny lub ocet jabłkowy (który pozwoli uwolnić mikroelementy, pierwiastki i minerały z kości) i gotuj 10-12 godzin, aż wszystkie chrząstki się rozpuszczą, a kości będą „łyse”. I pamiętaj, żeby nie dolewać już wody w trakcie gotowania. Bulion powinien gotować się na małym ogniu, oczywiście pod przykryciem
  4. Jeżeli planujesz gotować bulion również na mięsie, to warto wybrać mięsa kleiste np.: gicz cielęcą, golonkę, łatę wołową, ogony wołowe lub cielęce
  5. Jeżeli gotujesz kości z mięsem, to gotuj je 4 godziny i po tym czasie wyjmij mięso z garnka. Obierz je, a kości wrzuć z powrotem i gotuj

 

 bulion-miska-fb

 

Gorący bulion możesz wlać do czystych i suchych słoików i zawekować go. Po wystygnięciu przechowuj go w lodówce. Idealny bulion zetnie się w lodówce i zrobi się z niego galaretka, którą można kroić nożem;) Stąd takie zdjęcie:)

 

bulion-1-fb

 

Najlepiej kupić duży garnek np.: 10-12 litrowy i zwiększyć wówczas proporcję, aby nie musieć gotować co 2-3 dni. Nie warto też oszczędzać na garnku:)

W zależności od przypraw i mięsa jakie użyjesz do gotowania, bulion będzie miał inny kolor.

Bulion Możesz pić do każdego posiłku. Na pewno warto pić go do śniadania, zamiast kawy, ponieważ dodaje energii. Nasyci Cię i na długie godziny zapomnisz o jedzeniu, ponieważ Twój poziom cukru i kortyzolu nie będzie wariować. I faktycznie bulion uspokaja, i nie myślisz cały czas o jedzeniu:) Możesz także na jego bazie gotować zupy, kremy, sosy.

„Dobry bulion wskrzesi martwego”

Dlaczego akurat bulion? Otóż moi Drodzy bulion od dawna istnieje w naszej kulturze, zresztą nie tylko w naszej i funkcjonuje jako napój-lek, który podaje się ludziom chorym, przeziębionym i osłabionym, bo faktycznie stawia na nogi. Dzieje się tak dlatego, ponieważ zawiera całe mnóstwo mikroelementów (bardzo ważny dla nas magnez, żelazo, wapń, krzem, siarkę, glukozaminę i inne pierwiastki śladowe) w bardzo dobrze bio-dostępnej formie. Silnie rozgrzewa, a dodane do niego przyprawy np.: pieprz, imbir, kurkuma, czosnek dodają mu dodatkowo właściwości przeciwbakteryjnych i przeciwwirusowych. Do tego długo gotowany, zawiera w sobie dużo ognia, czyli mocno rozgrzewa i odżywia.

Bulion i jelita

Długo gotowany bulion, ale nie kilka godzin, tylko kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt godzin ma niesamowitą właściwość. Otóż moi Drodzy uszczelnia jelita:) Dlaczego tak się dzieję? Podczas długiego gotowania z kości uwalniają się kluczowe dla układu pokarmowego aminokwasy. Są to glicyna, prolina i glutamina. To właśnie one uszczelniają jelita.

Glicyna to aminokwas uszczelnia jelita. Jest niezbędna do prawidłowej syntezy DNA, RNA i wielu protein w naszym ciele. Odgrywa ogromną rolę w prawidłowej pracy układu pokarmowego i nerwowego. Jest zaangażowana w produkcję glutationu, który jest antyoksydantem wszystkich antyoksydantów i likwiduje stres oksydacyjny (nadmiar wolnych rodników). Potrafi stabilizować poziom cukru we krwi. Przyspiesza regenerację mięśni, ich wzrost, podnosząc jednocześnie poziom kreatyniny i regulując poziom hormonu wzrostu.

W mózgu glicyna hamuje neurotransmitery, dzięki czemu jesteśmy bardziej spokojni. Jest przekształcana w neurotransmiter serynę, który poprawia pamięć, nastrój i obniża poziom stresu. Ponadto świetnie detoksykuje organizm, wspierając pracę wątroby, pomaga również w niealkoholowym stłuszczeniu tego organu.  

Wspiera produkcję kwasu solnego w żołądku, dzięki któremu jesteśmy w stanie trawić pokarm. Tym samym zapobiega powstawaniu refluksu, który tak naprawdę jest wynikiem zbyt małej ilości kwasu solnego. Powstaje ponieważ zalegające w żołądku nie do końca strawione jedzenie, na skutek ciśnienia w żołądku wypycha kwas, aż do przełyku. Stąd to charakterystyczne uczucie palenia. Jest to również pomocne w przypadku nietolerancji FODMAPS i w Zespole Jelita Drażliwego. Dodatkowo poprawia jakość snu i redukuje senność w ciągu dnia.

Glicyna wchodzi w skład kwasu żółciowego, który jest niezbędny do trawienia tłuszczu w cienkim jelicie. Ponadto wpływa na prawidłowy poziom cholesterolu we krwi. Jest to niezwykle ważna wiadomość dla osób, które przechodzą na dietę paleo lub inną niskowęglowodanową. Wówczas początkowy etap przejścia przebiega znacznie gładziej i nie odczuwa się ciężkości po zjedzeniu większej ilości tłuszczu niż dotychczas. Dodatkowo walczy z nadmiarem metioniny, aminokwasu, który w dużych ilościach występuje w jajkach i mięsie. Jest to niezbędny aminokwas, ale jego nadmiar, o co nietrudno w diecie z dużą ilością mięsa i jajek (np.: paleo) podnosi poziom innego aminokwasu homocysteiny, który odpowiedzialny jest za choroby serca.

Prolina również doskonale wpływa na uszczelnianie jelit, a do tego buduje kolagen. Ponadto jej dodatkową rolą jest usuwanie blaszek miażdżycowych i obniżanie poziomu złego cholesterolu. Ten aminokwas pomaga rozkładać  białko, które jest używane do tworzenia, nowych, zdrowych komórek mięśniowych. Regeneruje chrząstki i stawy.

Glutamina również  doskonale uszczelnia i jest to podstawowe paliwo dla komórek wyścielających jelita. Jest to bardzo odżywczy aminokwas, który kochają nasze jelita. Dodatkowo glutamina jest świetna dla przećwiczonych mięśni, pomaga im szybciej się zregenerować, dlatego też suplementy z glutaminy są uwielbiane przez wszystkich kulturystów i osoby trenujące. Sama sprawdziłam ją na sobie i rzeczywiście bardzo poprawia wydolność mięśni. Suplement glutaminy można kupić i dodatkowo wspomagać się przy nieszczelnych jelitach. Ja ją stosuję.

Arginina to własnie ten aminokwas sprawia, że bulion pomaga walczyć z infekcjami, przeziębieniami i grypą. Zwalcza stany zapalne i przyspiesza gojenie się wszelkich ran poprzez wsparcie procesu tworzenia się kolagenu. Jest potrzebna do produkcji i wydzielanie hormonu wzrostu. Wspomaga regenerację komórek wątroby. Dzięki argininie odbywa się produkcja spermy.

Żelatyna zachowuje się jak płyn koloidowy. Przyciąga i zatrzymuje płyny, soki trawienne, wspierając tym samym prawidłowe trawienie. Dodatkowo dzięki niej włosy i paznokcie stają się zdrowe, mocne i zaczynają szybciej rosnąć. Skoro mowa o skórze to świetnie radzi sobie z cellulitem i podobno redukuje zmarszczki:) Możesz ją też używać na co dzień w kuchni. Żeluj nią domowe, bezcukrowe galaretki. Pomaga zwalczyć alergie i nietolerancje pokarmowe. Ponadto żelatyna wspiera prawidłową florę bakteryjną w jelitach. Jako ciekawostkę dodam, że żelatyna była używana jako jeden z pierwszych funkcjonalnych produktów w starożytnych Chinach.

Kolagen wpływa na odbudowę wyściółki układu pokarmowego i pomaga w Zespole Jelita Drażliwego, Chrobie Crohna-Leśniewskiego, wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego i refluksie. Ponadto poprawia kondycję skóry, likwiduje cellulit, zmniejsza zmarszczki i poprawia kondycję włosów.

Glukozaminę zapewne kojarzysz z preparatów na sprawne stawy. Nie musisz ich już kupować, ponieważ glukozamina znajduje się właśnie w bulionie:)

Warto używać kości ze szpikiem kostnym, ponieważ jest on bardzo odżywczy. Jest podstawową częścią układu immunologicznego i zawiera wszystkie niezbędne komórki do jego poprawnego funkcjonowania i zdrowych kości. W tradycyjnych kulturach szpik kostny jest uznawany za święty lek na przeróżne choroby w tym niepłodność. Długo gotowany bulion, nie rosół:) zawiera mnóstwo przeciwzapalnych białek, które przywracają szybciej do zdrowia niż jakiekolwiek inne lekarstwo. Bulion świetnie się sprawdzi w okresach silnego stresu, wzmożonej pracy fizycznej i umysłowej.

Ponadto bulion:

  • Wspiera układ immunologiczny, łagodzi przebieg chorób autoimmunologicznych
  • Walczy ze stanami zapalnymi w całym organizmie co jest niezwykle ważne w hashimoto
  • Poprawia pracę nadnerczy
  • Wzmacnia kości, zęby i dba o stawy, ścięgna i wiązadła. Świetnie pasuje tu powiedzenie „jedz to co Ci dolega”, zwłaszcza u osób z RZS. Glikozoaminoglikany (zwłaszcza kwas hialuronowy i siarczan chondroityny) znajdujące się w kościach skutecznie obniżają ból stawów

Właściwości bulionu są nie do przecenia. Zdecydowanym plusem za jego stosowaniem jest smak, niska cena i brak chemii, konserwantów i innych substancji niewiadomego pochodzenia i działania tak jak przypadku innych suplementów.

Nigdy, ale to nigdy nie podgrzewaj bulionu w mikrofalówce. Najlepiej w ogóle przestać ją używać, ale o tym napiszę innym razem. Prolina czyli białko podczas takiego podgrzewania zostaje poddana procesowi denaturacji z jednej formy w drugą. Bardzo często przechodzi z form L-prolina w  D-prolinę, która jest toksyczna. 

Bulion w podróży?

Jeżeli podróżujesz i nie masz ze sobą tego uzdrawiającego napoju, możesz posłużyć się pewną sztuczką. Kup żelatynę i rozpuść ją w wodzie, herbacie lub innym napoju i wypij. Możesz doprawić do smaku i też przyswoisz te wszystkie niezbędne dla uleczenia cieknących jelit aminokwasy:) 

Przeciwskazania

Mimo tylu wspaniałych właściwości, dzięki którym bulion jest moim niewątpliwym Super Food, nie wszystkim jednak będzie służył. 

Bulion zawiera sporo puryn. Powoduje to duże stężenie kwasu moczowego w organizmie i odkładanie kryształków moczanu sodu w tkankach. Z tego powodu osoby z dną moczanową (podagrą) powinny go unikać. Niestety również pacjenci z SIBO czyli przerostem patogennych flory bakteryjnej w jelicie cienkim nie mogą cieszyć się jego smakiem. Bulion silnie fermentuje w jelitach i zaostrza nieprzyjemne objawy. Z tego powodu ja również musiałam go odstawić do czasu zagłodzenia SIBO.

Komentarze czytelników

57 komentarzy do “Uzdrawiający bulion”

  1. ~Dorota pisze:

    Potwierdzam wszystko co zawarte jest w tym art.

  2. ~Nina pisze:

    Ale dzisiejszy tucz zwierzat to antybiotyki i pasza modyfikowana o niewiadomej jakosci. Czy to nie ma wplywu na jakosc bulionu?

    • NieTruje pisze:

      Oczywiście, że ma, dlatego tak ważne jest, aby mięso było ze sprawdzonego źródła. Od zwierząt pasących się wolno i żywiących się trawą, lub ekologiczne. Wiadomo, że cena takich produktów jest wysoka, więc chociaż raz na jakiś czas kupmy lepszej jakości mięso.

  3. ~S-ka pisze:

    pytanko-ile żelatyny rozpuścić w szklance wody/herbaty?
    pozdrawiam
    artykuł-mega. dziękuję za niego – od jutra,z samego rana biorę się za gotowanie

    • NieTruje pisze:

      Myślę, że z pół łyżeczki, lub listek żelatyny będzie ok. Lepiej zacznij od małych dawek i obserwuj się jak reagujesz.

  4. ~Miro pisze:

    Bardzo interesujący temat. Na pewno spróbuję, choć nie wiem czy mam cieknące jelito.Trochę obawiam się tak długiego gotowania. Wysoka temperatura zabija jednak witaminy, a nie wiem co z mikroelementami.

    • NieTruje pisze:

      Bez obaw, witamin i mikroelementów nie stracisz podczas gotowania, ponieważ gotujesz w niskiej temperaturze. Bulion ma pyrkać, a nie wrzeć:) Nawet jeżeli nie masz cieknącego jelita (czego szczerze Ci życzę), picie bulionu przyniesie Ci same plusy:)

  5. ~aga pisze:

    a czy można tylko brać tą żelatynę i tyle, a nie bawić się w gotowania ?

  6. ~Agnieszka pisze:

    Jeżeli mam nietolerancję pokarmową na wołowinę,wieprzowinę indyka ..mogę jedynie jeść kurczaki i kaczki to czy myślisz bulion z szyi, nóżek , korpusów i skrzydełek tego drobiu też będzie miał lecznicze właściwości?

    • NieTruje pisze:

      Tak, zdecydowanie tak. Możesz używać wszelkich kości. Czytałam, że wołowe mają najwięcej kolagenu, ale drobiowe też są bardzo dobre. Mają to co najważniejsze, czyli glutaminę, glicynę i prolinę, które uszczelniają jelita.

  7. ~Gosia pisze:

    Jak dlugo trwala Twoja kuracja? Zaczelam gotowac bulion wedlug przepisu i bardzo dobrze mi robi! Czuje fizycznie ze cos sie dzieje w jelitach i przechodzi ochota na cukier. Ciekawi mnie tylko jak szybko Tobie udalo sie wyleczy?

    • NieTruje pisze:

      Bardzo się cieszę, że Ci pomaga:) Ja bulion piję regularnie od ok 5 miesięcy, ale różnicę poczułam już po pierwszej szklance:) Niestety jeszcze się nie wyleczyłam, bo ciągle mam nietolerancje pokarmowe, co prawda już mniejsze, ale są. Eksperymentuje z Protokołem Autoimmunoligcznym i chciałabym na nim wytrwać mniej więcej do lutego (czyli 5-6 miesięcy). Podejrzewam u siebie SIBO, które też powoduje cieknące jelito, no i oczywiście pasożyty. Tak więc bulion zdecydowanie mi pomaga, ale szukam dalej:)

  8. ~Marek pisze:

    Witam,

    Mam zapytanie czy bulion bedzie mial te same wartosci gdy gotuje sie go w szybkowarze?
    Dziekuje za odpowiedz.

    • NieTruje pisze:

      Aby bulion był leczniczy musi być długo gotowany. Wszystko co dobre w kościach i mięsie jest nieco nieśmiałe;) i potrzebuje długiego czasu, aby mogło wypełnić bulion. Szybkowar niestety tutaj się nie sprawdzi. Jeżeli brakuje Ci czasu, aby stać „przy garach” te kilkanaście godzin, spokojnie możesz gotować bulion po kilka godzin dziennie. Mi kiedyś zajęło to aż 5 dni, bo miałam taki napięty tydzień;) Gotował się od poniedziałku do piątku po 2-3 godziny i wcale się nie zepsuł.

  9. ~Marek pisze:

    Czy mozena gotowac bulion w szybkowarze ?

  10. ~Marta pisze:

    Witaj,
    Mój bulion po nocy w lodówce się nie ściął. Czy to znaczy, że użyłam zbyt małej ilości kości szpikowych?
    Niestety musiałam zmienić proporcje, ponieważ nie posiadam jeszcze takiego dużego garnka i podejrzewam, że coś zaburzyłam. Jaki garnek polecasz kupić?
    Pozdrawiam

    • NieTruje pisze:

      Jeżeli bulion Ci się nie ściął, to znaczy, że faktycznie za mało kości dodałaś. Ale nic straconego:) Mi też czasem taki wychodzi, myślę, że to kwestia jakości kości. Jedne szybciej uwalniają swoje dobro, inne wolniej. Dlatego wypracowałam inną metodę sprawdzania, czy jest odpowiednio nasycony. Otóż jeżeli po wypiciu go kleją mi się usta to znaczy że jest ok:) albo jeżeli wyleje Ci si go odrobina na ręce i będą się kleić to też jest ok.

      • ~Marta pisze:

        Drugie podejście do bulionu i efekt niestety mizerny. Wyszedł jak woda, mimo gotowania ponad 20h nie zredukował się, nie klei się i w ogóle nie ma smaku. Jedynie wyszedł bardzo tłusty. W porównaniu do dzisiejszych rezultatów, tydzień temu bulion wyszedł. Możliwe, że przyczyną jest zbyt duża ilość gotowanej wody – ok. 10l + większa niż podana w przepisie ilość kości i mięsa. Czy powinnam go dalej gotować?

        • NieTruje pisze:

          Skoro dodałaś więcej kości i mięsa niż w przepisie, to bulion powinien wyjść… To zagadka dla mnie:) Skoro wyszedł tłusty, to coś tam zaczęło się dziać. Jeżeli jest bez smaku to wystarczy go doprawić. Możesz go jeszcze spróbować pogotować, albo zacząć już pić, bo na pewno ma w sobie wszystko co potrzebujesz, może tylko w mniejszych ilościach.

          • ~Marta pisze:

            Dziękuję za odpowiedź :)
            Tydzień wcześniej użyłam mniejszych proporcji (ok. 4 litrów wody) i gotowałam go w dużo mniejszym garnku, w związku z czym bulion zredukował mi się do ilości ok. 1 litra.
            Tym razem, ilość bulionu wyszła dość duża, bo dużo było składników (1/3 kości, 2/3 wody). Podejrzewam, że może przesadziłam z ilością wody. Zasugerowałam się tym co pisałaś, że im dłużej gotowany bulion tym lepiej, dlatego też gotowałam go tyle czasu, licząc że woda wyparuje. Jednak przy tych proporcjach proces ten był dużo wolniejszy, ponieważ garnek się bardzo długo nagrzewał.
            Bulion był dość tłusty, jednak gdy tłuszcz odłożył się na wierzchniej warstwie zebrałam go.
            Kolor mojego bulionu jest szary i na dnie odkłada się sporo szumowin, których w dużej mierze udało mi się pozbyć, przecedzając bulion przez sitko. Jednak dalej w bulionie jest taki jakby proszek (z kości?). Zastanawia mnie czy to dobrze czy źle.. (?) Dodam, że wszystkie kości były łyse a chrząstki rozpuściły się.
            Na razie zrobiłam na nim zupę z porów i wyszła bardzo smaczna :) Jeśli rzeczywiście ma on swoje właściwości, szkoda by było go zmarnować, więc chyba postaram się go wykorzystać chociażby na gotowanie zup.

          • NieTruje pisze:

            Użyłaś dobrych proporcji. Być może kłopot jest w zbyt małym gazie? Może powinnaś następnym razem troszkę go podkręcić? Dobrze, żebyś troszkę tego tłuszczu jednak zjadała, bo doda Ci energii, nasyci na dłużej i będzie hamować insulinę. No chyba, że masz odruch wymiotny;) ja też nie zawsze mogę go pić. Mój bulion też bywa szary, czasem beżowy. Wszystko zależy od kości, mięsa i długości gotowania.
            Ten proszek-piasek, o którym piszesz to właśnie kości. To dobry znak:) Następnym razem po ugotowaniu spróbuj głowę jednej z kości ścisnąć mocno – będzie miękka, albo nawet Ci się rozpadnie:) Wykorzystaj ten bulion śmiało czy do picia, czy do zup, gulaszy, czy sosów:)

  11. ~Nina pisze:

    Jak masz problemy z jedzeniem miesa/kosci/tluszczow ze zwierzat z hodowli, to dlaczego nie kupisz dziczyzny??? Jeszcze te zwierzatka biagaja po lesie i jedza to co IM sie podoba. Jedyne co jest niehumanitarne to to ze sa zabite strzalem. Ale na dzien dzisiejszy KAZDY z nas nawet w kawiarni MOZE byc ubity strzalem. Wiec zakonczenie zycia miedzy zwierzyna dzika a nami ludzmi jest w teoretycznym dzisiejszym dniu bez roznicy. Jedyna roznica to jest ta, ze NASZYCH zwlok nie jedza. Na dzien dzisiejszy, jak bedzie w przyszlosci to nie wiemy.

  12. ~Ewa pisze:

    Rosol jem prawie codziennie od wczesnego dzienstwa i to nie z kupnych mies tylko z własnych wychodowanych u siebie w gospodarstwie. Kocham rosol!!! Nie choruje na przeziębienia , katary itd. ale wiesz co? Mam nieszczelne jelito od bardzo dawna i bulion/rosol naprawdę na to nie pomoze.
    pozdrawiam :)

    • NieTruje pisze:

      Jeżeli jesz codziennie bulion – ważne żeby był to bulion gotowany po kilkanaście godzin z odrobiną soku z cytryny lub octu jabłkowego to super. Jeżeli w dalszym ciągu masz nieszczelne jelito, to być może jesz coś co powoduje dalsze niszczenie połączeń między kosmkami jelitowymi. Przeczytaj mój artykuł na temat odzywiania i leczenia jelit http://poskromic-hashimoto.blog.pl/100-2/.
      Być może nie pozwala Ci zdrowieć obecność bakterii, wirusów, pasożytów (zwłaszcza lamblie, większość z nas niestety ma je), antybiotyki, niesteroidowe leki przeciwzapalne, silny stres, nadmierny wysiłek fizyczny, dysbioza jelitowa. Przeczytaj ten artykuł, może podsunie Ci dalsze kroki. Trzymam kciuki za Twoje zdrowienie i nie zniechęcaj się do bulionu, bo to dobra droga:)

  13. ~Adriana pisze:

    Dziękuje za przepis. Bulion wyszedł super, zrobiłam na kościach z kupionych na targu ekologicznym. Mam jeszcze tylko pytanie czy zawekowanie bulionu, to oznacza ze trzeba go jeszcze pół godziny w słoikach podgotować, czy wystarczy włożyć do lodówki? Ile on może stać wtedy w lodówce, może lepiej zamrozić? I czy można go gotować na kuchence indukcyjnej?

    • NieTruje pisze:

      Nie musisz gotować bulionu w słoikach, wystarczy że gorący wlejesz do słoików, szczelnie zakręcisz i odwrócisz do góry dnem. Potem pozwól im wystygnąć. Możesz je otulić ręcznikiem, aby stygły bardzo wolno. Po tym czasie możesz je wstawić do lodówki. Ja ostatnio trzymałam niezawekowany bulion 2 tygodnie w lodówce i się nie zepsuł. Jeżeli planujesz dłuższą przerwę w piciu bulionu, to faktycznie lepiej go zamrozić. Możesz go również śmiało gotować i odgrzewać na kuchence indukcyjnej, ale unikaj mikrofalowej.

  14. Jeśli i ten bulion także „wskrzesi martwego” to trzeba uważać, ile ów martwy leżał. Czasem nie warto ryzykować ;)

  15. ~Ela pisze:

    Witam, bardzo ciekawy pomysł. Borykam się właśnie w problemami układu trawiennego i może to być ciekawy sposób. Z pewnością przyrządzę bulion. Jeżeli ktoś również ma problemy z jelitami polecam blog http://wylecz.to/pl/choroby/uklad-pokarmowy.html z którego można zaczerpnąć dużo przydatnych informacji
    Pozdrawiam

  16. ~Kasia pisze:

    A czy bulion z kości dzika/jelenia/sarny będzie miał takie same właściwości? Czy ktoś próbował?

    • NieTruje pisze:

      Myślę, że tak. Tym bardziej, że są to zwierzęta wolno żyjące, naturalnie odżywiające się. Jeżeli masz dostęp do takich składników to śmiało gotuj na nich bulion.

  17. ~Zuza pisze:

    Witam!Ja mam dwa pytania,czy taki bulion mogą pić osoby otyłe przechodzące na zdrowe odżywianie i zaczynające swoja przygodę z ćwiczeniami fizycznymi?A jak z dziećmi?Mogą spożywać bulion codziennie?Pozdrawiam

    • NieTruje pisze:

      Bulion jest idealny dla wszystkich:) Osoby otyłe i dzieci mogą go spokojnie pić codziennie. Wyjątkiem są tylko chorzy na dnę moczanową. Niestety oni nie mogą cieszyć się smakiem i wszelkimi dobrodziejstwami picia bulionu.

      • ~Zuza pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. A jaka jest zalecana dzienna dawka bulionu tak żeby działał uzdrawiająco?Chciałabym go używać raczej jako bazę do zup.

        • NieTruje pisze:

          Generalnie, to dobrze wypijać szklankę do każdego posiłku, czyli 3-4 dziennie będą ok. Jeżeli jednak tyle nie możesz wypić, to postaraj się chociaż, żeby była to jedna szklanka i najlepiej do śniadania, jak już możesz wybierać:) Doda Ci energii, pobudzi (zamiast kawy) i odżywi.

  18. ~Beata pisze:

    Mam problem ze znalezieniem dobrych kości. W moim mieście są zakłady mięsne, ale obawiam się, że mięso i kości tam dostępne nie są ze szczęśliwych, dobrze żywionych krów.
    Ktoś coś doradzi?
    PS nie mam znajomych rolników i pobliskich gospodarstw gdzie mogłabym dostać dobry towar?

  19. ~Beata pisze:

    miało być:
    PS nie mam znajomych rolników i pobliskich gospodarstw gdzie mogłabym dostać dobry towar.
    :)

  20. ~Ania pisze:

    Witam! Moją mamę zainteresowała taka bulionowa terapia, jednak chciała zapytać, dlaczego przy dnie moczanowej nie powinno się spożywać bulionu? Należy w ogóle z niego zrezygnować, czy wystarczy ograniczyć spożycie? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • NieTruje pisze:

      Bulion zawiera sporo puryn. Powoduje to duże stężenie kwasu moczowego w organizmie i odkładanie kryształków moczanu sodu w tkankach. Ewentualnie można poeksperymentować z ilościami. Zacząć od połowy filiżanki dziennie i obserwować objawy. Jeżeli wszystko jest ok, można kontynuować, ale należy regularnie badać poziom kwasu moczowego. Najbezpieczniej jednak moim zdaniem będzie kupić L-glutaminę i nią się suplementować.

  21. ~nat pisze:

    A czy można taki bulion poporcjować i zamrozić?

  22. ~ulejka pisze:

    ja jak potrzebuję szybko dobrego bulionu to sięgam po bulion z Krakusa, ten w płynie smakuje jak ten naturalnie gotowany w domu więc po co mam się przemęczać i stać przy garach.

    • NieTruje pisze:

      Problem z kupnymi rzeczami polega na tym, że nie wiadomo co w nich jest. Zachęcam Cię jednak do gotowania własnego bulionu, bo jest dużo bardziej odżywczy, wartościowszy, bezpieczniejszy i wspiera zdrowienie, niż to co możesz kupić w sklepach. Przede wszystkim wiesz z czego jest zrobiony i z jakiej jakości produktów. Przy gotowaniu bulionu wcale nie musisz się przemęczać i stać przy garach, bo wrzucasz wszystko do garnka, zalewasz wodą i bulion gotuje się sam:)

  23. ~Ania pisze:

    A czy mozna gotowac bulion w wolnowarze (slow cooker)?

  24. ~Krzysiek pisze:

    Porównanie do świadków jehowy i przetaczania krwi do zabijania zwierząt nie na miejscu. W przypadku przetaczania krwi, dawca robi to dobrowolnie, w twoim przypadku dochodzi do gwałtu na cudzej woli i cudzym organizmie. Jesteś współodpowiedzialna za tragiczny los innych stworzeń które mają prawo do życia tak jak ty… to zwyczajnie podłe cudzym kosztem dorabiać się czy leczyć

    • NieTruje pisze:

      Mam na ten temat nieco inne zdanie. Przez wiele lat myślałam podobnie, ale niestety do czasu. Teraz staram się wybierać mięso od zwierząt szczęśliwszych, wolno żyjących, nie poddawanym obrzydliwym formom hodowli. I wciąż wierzę, że będę mogła ponownie wrócić do wegetarianizmu:)

Komentuj